czwartek, 19 grudnia 2013

Jak nie stresować się... świętami?

Przygotowania do świąt bywają stresujące. Niektórzy z nas wyrośli w przekonaniu, że Boże Narodzenie to czas, gdy wszystko musi być absolutnie idealne. Lśniące czystością mieszkanie, samodzielnie przygotowane potrawy wigilijne, prezenty "z najwyższej półki". Aby sprostać własnemu wyobrażeniu o świętach, zaczynamy już na początku grudnia prawdziwą harówkę, a im bliżej 24-ego, w tym większą popadamy panikę. Bo tyle rzeczy jeszcze trzeba przygotować, a tu i praca i inne codzienne obowiązki! Jak to pogodzić? W efekcie zamiast wyciszenia, refleksji i radości związanej z oczekiwaniem na święta, fundujemy sobie i naszym najbliższym maraton, po którym padamy wyczerpani na kanapę i na nic nie mamy już sił. I zastanawiamy się jak to możliwe, że kiedyś było tak pięknie, spokojnie, że czuliśmy tę błogą i przyjazną świąteczną atmosferę?

dekorowanie choinki
Wspólne przygotowania do świąt powinny cieszyć - nie spieszmy się, celebrujmy każdą chwilę spędzoną z najbliższymi

Przypomnijmy sobie, że owo "kiedyś" nie wymagało od nas dążenia do ideału - a konkretnie, my sami nie wymagaliśmy od siebie aż tyle, co dzisiaj. Współczesna pogoń za doskonałością, chęć "przebicia" sąsiadów w udekorowaniu mieszkania, "zabłyśnięcia" na tle rodziny najlepszymi prezentami - zabija ducha świąt. Przy takim nastawieniu Boże Narodzenie przestaje być świętem rodzinnym, które ma nas tak zwyczajnie, po ludzku - cieszyć. Staje się komercyjną maszyną do zdobywania poklasku, a my, wykończeni tym ściganiem się po palmę pierwszeństwa w byciu "naj", w Wigilię jesteśmy zbyt zmęczeni, by docenić świąteczne dni.

Zatem przystopujmy! Przypomnijmy sobie, za co tak bardzo kochaliśmy Boże Narodzenie, gdy byliśmy dziećmi. Czy faktycznie najważniejszy był idealny porządek, lśniące czystością szyby w oknach i drogie prezenty? Nie! Najważniejsze było wspólne przygotowywanie się do świąt, robienie prostych ozdób na choinkę, spotkanie przy stole, oczekiwanie na niespodziankę od Mikołaja (bo podarunek nie był przecież przeliczany przez nas na złotówki), wspólne świętowanie, a potem zabawa z najbliższymi. Jeśli chcemy poczuć tę samą atmosferę co wówczas, po prostu zwolnijmy tempo. Zatrzymajmy się w pogoni za doskonałością, bo w biegu po prostu przegapimy... święta.

sobota, 7 grudnia 2013

Noworoczne postanowienia

Już za miesiąc cieszyć się będziemy Nowym Rokiem, a wielu z nas zapewne skorzysta z tej okazji, by "coś sobie postanowić". To właśnie 1 stycznia sprzyja składaniu sobie obietnic, takich jak "zrezygnuję ze słodyczy", "rzucę palenie", "zawalczę o awans", "poświęcę więcej czasu rodzinie" i wielu, wielu innym. Dlaczego ta konkretna data wzbudza w nas chęć podejmowania działań? Ponieważ wydaje nam się, że wraz z Nowym Rokiem otwieramy nowy rozdział w naszym życiu, że dostajemy "czystą kartkę" i szansę na poprawienie dotychczas popełnianych błędów. Ten optymizm sprawia, że liczba pomysłów na kolejny rok rośnie z każdym dniem i 31-ego grudnia mamy już w głowach wizję całkowitej odmiany naszego życia.

głowa pełna pomysłów
Zbliżający się Nowy Rok sprzyja snuciu wielu planów

Oczywiście w takich postanowieniach poprawy nie ma nic złego, o ile nasze oczekiwania względem zmian nie są zbyt wygórowane. Zazwyczaj jednak poprzeczkę wieszamy sobie zbyt wysoko, a to sprawia, że szybko przychodzi rozczarowanie i zniechęcenie. Za nimi zaś - porzucenie noworocznych pomysłów. Co zatem robić, by "w tym roku wreszcie się udało"? Na szczęście jest na to sposób:
  • nie obiecujmy sobie, że zrobimy coś z dnia na dzień - zamiast mówić sobie "od 1-ego stycznia nie tknę papierosa" lepiej powiedzieć "będę sukcesywnie ograniczać palenie". Z nałogu rzadko udaje się wyjść z dnia na dzień, a zmagania z brakiem używki doprowadzić mogą wyłącznie do frustracji i szybkiej rezygnacji z postanowienia. Lepiej w tym przypadku dać sobie więcej czasu, ale za to być konsekwentnym i rzeczywiście palić mniej;
  • nie bierzmy na siebie zbyt wiele - nadmiar postanowień noworocznych może sprawić, że nie zrealizujemy żadnego z nich. Jeśli będziemy obiecywać sobie, że schudniemy, zaczniemy chodzić na basen, zapiszemy się na naukę jakiegoś obcego języka - to szanse na spełnienie wszystkich tych postanowień będą niewielkie. Jesteśmy przecież ograniczeni zarówno czasem, własnymi siłami, jak i zasobami finansowymi. Z wielu planów wybierzmy zatem jeden, który uważamy za najważniejszy;
  • nie działajmy sami - o swoich postanowieniach porozmawiamy z kimś bliskim, z rodziną lub przyjaciółmi. Ich wsparcie i doping, a może nawet przyłączenie się do realizowania naszego pomysłu, stanowić będzie wsparcie w chwilach zwątpienia i stanie się dla nas dodatkową motywacją.
I pamiętajmy o jeszcze jednym. 1 stycznia nie jest datą magiczną. Na zmianę swojego życia możemy zdecydować się zawsze. Niezależnie od cyfry widniejącej na karcie kalendarza.

piątek, 22 listopada 2013

Szczerość i zaufanie jako podstawa w budowaniu relacji

We współczesnym świecie często ryzykujemy we wzajemnych relacjach. Wiele osób nastawionych jest przede wszystkim na pozyskiwaniu korzyści dla siebie, często kosztem innych. Dzieje się tak już wśród najmłodszych (przedszkola, szkoła podstawowa), młodzieży wkraczającej w okres dojrzewania (gimnazjum, liceum), jak i wśród osób dorosłych. Jeśli nie nauczymy swoich dzieci szacunku dla innych, tolerancji, empatii, a w końcu także szczerości wobec innych i unikania kłamstwa (które mogłoby drugiej stronie przysporzyć wyłącznie problemów), w dorosłym życiu powielać będą złe wzorce.

Manipulacja innymi wydaje się świetną metodą na osiągnięcie własnych celów,
zwłaszcza w z biznesie. Ale do czasu.

Aby stworzyć satysfakcjonującą relację, czy to w życiu osobistym czy w pracy, musimy pamiętać o tym, by wobec drugiego człowieka okazywać:
  • serdeczność;
  • chęć niesienia pomocy;
  • uczciwość;
  • szczerość;
  • zaufanie.
Tymczasem dużo częściej spotykany model relacji, to:
  • dążenie do osiągnięcia korzyści własnych kosztem partnera;
  • wprowadzanie partnera w błąd, manipulowanie nim;
  • nie liczenie się z uczuciami bądź stratami partnera;
  • kontrolowanie partnera.
Taka postawa pojawia się zarówno w relacjach pomiędzy ludźmi żyjącymi w związku (jedna osoba dominuje nad drugą i związek traktuje jako środek do osiągnięcia stawianych sobie celów), jak i w biznesie. 

W obu przypadkach najczęściej stosowane są:
  • groźba ("odejdę i zostaniesz z niczym, więc lepiej gódź się na obecne warunki");
  • manipulacja (odgrywanie przed partnerem osoby słabej i zagubionej, której trzeba pójść na rękę i dopomóc, nawet własnym kosztem).
Takie postawy nigdy nie prowadzą do niczego dobrego. Grożenie czy manipulowanie może doprowadzić do sytuacji, w której cierpliwa i posłuszna dotąd "druga strona" relacji, przejrzy na oczy i zareaguje - wreszcie stanie w obronie własnej. Może to oznaczać rozpad związku czy układu zawodowego. Oczywiście manipulator nie zawsze wyciągnie wniosek z sytuacji i z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że po utracie jednej "marionetki" szukać będzie drugiej. Jeśli jednak natrafi na opór i osoby asertywne, może okazać się, że skazany będzie na samotność w dalszych działaniach.

Ważne jest, by już od najmłodszych lat wpajać dzieciom prawidłowe zasady związane z budowaniem relacji - z rodziną, rówieśnikami, nauczycielami. Jednocześnie należy też ostrzegać dziecko przed możliwością wpadnięcia w pułapkę manipulatora - uczmy swoje pociechy asertywności. Tak, by po osiągnięciu dojrzałości, nie stały się niczyją marionetką.

czwartek, 14 listopada 2013

Zaburzenia psychiczne w liczbach - historia i prognozy

Stan faktyczny

Statystycznie blisko 40% Europejczyków każdego roku zmaga się z zaburzeniami psychicznymi. Przodują takie dolegliwości jak: depresja, stres, nerwica, napady lęku, a także różnego typu uzależnienia. Jak podaje GUS w 2010 r. na nerwicę leczyło się 901 Polaków (na 100 tys.), a na zaburzenia nastroju 699 (na 100 tys.).

W ciągu ostatnich dwóch dekad znacznie wzrosła liczba pacjentów, którzy wyrażają potrzebę uzyskania porady psychologicznej lub podjęcia kompleksowego leczenia (od początku lat dziewięćdziesiątych wskaźnik ten wzrósł o ok. 73%). Do statystycznej poradni zgłasza się każdego tygodnia ok. 100 osób w różnym przedziale wiekowym.

Z komunikatu CBOS dotyczącego zdrowia psychicznego Polaków w 2012 r. wynika, że 70% respondentów negatywnie ocenia warunki życia w Polsce, które ich zdaniem zagrażają zdrowiu psychicznemu obywateli. Wśród wymienionych czynników na pierwszym miejscu plasuje się problem bezrobocia, następnie alkoholizm i narkomania. Częściej niż w latach wcześniejszych wskazuje się na kryzys rodziny, biedę, znużenie życiem oraz poczucie bezradności. Po transformacji ustrojowej w 1989 r. nastroje społeczne uległy chwilowej poprawie. Jednak w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych wskaźnik lęku Polaków przed chorobami psychicznymi ponownie wzrósł i do dziś utrzymuje się na wysokim poziomie.

Choroby  cywilizacyjne. Wymysł czy przekleństwo?

Zaburzenia psychiczne w Polsce wciąż pozostają w obrębie tematów tabuizowanych. Niechętnie rozmawiamy o swoich problemach chcąc uniknąć osądów, a w rezultacie odrzucenia przez społeczeństwo. Człowiek współczesny to człowiek zakorzeniony w postmodernizmie - „rozczłonkowany”, niepewny przyszłości, bezustannie poszukujący tożsamości, sfrustrowany. Początek tego filozoficznego i etycznego prądu (rozumianego bardzo szeroko) datuje się na lata pięćdziesiąte XX wieku. Jego wyznacznikiem było osłabienie kondycji człowieka, zmiana w rozumieniu wartości moralnych, lęk przed systemami totalitarnymi oraz pewne odżegnanie się od ciągłości historycznej.

W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat niestabilny i skonfliktowany świat odegrał olbrzymią rolę w rozwoju wielu mniej lub bardziej drastycznych zaburzeń psychicznych. Jednym z nich jest depresja, nazywana chorobą XXI wieku. Dotyka ona najczęściej ludzi młodych w przedziale wiekowym od 15 do 30 lat oraz osoby starsze – po pięćdziesiątce. Jeszcze 20 – 30 lat temu na zaburzenia depresyjne cierpiało 20% 17-latków. Wyniki badań przeprowadzonych na przestrzeni kilku ostatnich lat są zatrważające -  obecnie na depresję choruje średnio połowa uczniów szkół średnich. Nieodzownym elementem tej chronicznej dolegliwości jest lęk, który może przybierać różne formy. Według danych CBOS z 2012 roku ponad połowa respondentów miewa stany skrajnej melancholii i zniechęcenia, a sześciu na stu badanych ma myśli samobójcze. W światowych rankingach zaburzeń psychicznych depresja zajmuje trzecie miejsce. WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) szacuje, że w ciągu następnych kilkudziesięciu lat stanie się najczęściej diagnozowaną chorobą na tle psychicznym.

Dolegliwością na trwałe przypisaną rozwojowi cywilizacji jest nerwica. Charakteryzuje się m.in. apatią, zmęczeniem, poczuciem bezsilności, rozdrażnieniem, wybuchami złości, nieustannym napięciem. Nerwicy towarzyszy strach przed tym, co ma nastąpić. Już 15% dzieci i młodzieży cierpi na fobię szkolną oraz silny stres. W ciągu ostatnich 20 lat liczba zachorowań na nerwicę w Polsce drastycznie wzrosła. Przykładowo, w 1990 r. opieką ambulatoryjną objętych było ok. 1600 osób (na 100 tysięcy), a w 2010 r. liczba ta wyniosła już ponad 3600.

Od lat sześćdziesiątych niemal czterokrotnie wzrósł wskaźnik zachorowań na choroby psychotyczne, takie jak: schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa oraz innego rodzaju zaburzenia osobowości. Często schorzeniom tym towarzyszą nałogi – alkoholizm, uzależnienie od narkotyków bądź leków. Postać schizofrenii zależna jest od wielu czynników endogennych (związanych z dziedziczeniem, dysfunkcją biologiczną) bądź egzogennych (zaburzenia odporności, wirusy, zakażenia). Przypadłość ta dotyczy osób w przedziale wiekowym między 18. a 35. rokiem życia i obecnie uznawana jest za chorobę społeczną. Aktualnie w Polsce żyje ponad 400 tysięcy schizofreników. Powołując się na dane statystyczne Instytutu Psychiatrii i Neurologii liczba zachorowań na schizofrenię wzrasta z roku na rok.  W 2007 r. wśród 100 tys. Polaków zdiagnozowano ok. 80 przypadków schizofrenii. W 2009 r. było ich już ok. 90.  Wzrost ten może być efektem prowadzonej w naszym kraju polityki lekowej: osoby u których rozpoznano schizofrenię otrzymują w pełni refundowane środki farmakologiczne. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, w 2004 roku na całym świecie ponad 26 milionów ludzi chorowało na schizofrenię. Była ona przyczyną ok. 30000 zgonów. Co ciekawe, aż 90% osób z nie leczoną schizofrenią żyje w krajach rozwijających się.

Choroba dwubiegunowa afektywna (depresja maniakalna) oraz zaburzenia osobowości (osobowość paranoiczna, borderline, narcystyczna, antyspołeczna) to kolejne przykłady poważnych schorzeń psychicznych XX i XXI wieku. ChAD charakteryzuje się gwałtownymi przejściami ze stanu depresyjnego do stanu euforii (mania). Chorobie towarzyszą takie objawy jak: urojenia, trudności koncentracji, wzmożona aktywność seksualna (lub jej całkowity brak), bezsenność, obniżenie nastroju lub odwrotnie – gwałtowny przypływ energii. Z dostępnych danych statystycznych wynika, że chorobą tą dotkniętych jest  ponad 30 milionów ludzi na świecie.

Psychologia kiedyś i dziś

W latach pięćdziesiątych leczenie obejmowało zasadniczo trzy grupy dolegliwości – lęk, depresję i psychozę. Stosowane wówczas leki psychotyczne bywały nieskuteczne powodując przy okazji liczne skutki uboczne. Pojawił się nawet pogląd, że antydepresanty działają na podobnej zasadzie jak placebo.

W tamtym okresie rozwinęły się dwa popularne nurty w psychologii: szkoła neurofizjologiczna oraz szkoła behawioralna. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zaczęto kłaść nacisk na poznawczy i emocjonalny aspekt funkcjonowania umysłu. Dziś dzięki postępowi technologicznemu możemy mówić o kolejnym rozwijającym się nurcie zakładającym wykorzystanie nauk ścisłych (głównie matematyki) oraz rozbudowanych systemów komputerowych w celu dogłębnej analizy zjawisk umysłowych u człowieka.

Prognozy

Według prognoz Światowej Organizacji Zdrowia, w 2020 r. depresja zajmie drugie miejsce w rankingu najbardziej kosztownych społecznie chorób (zaraz po chorobach nowotworowych). Tylko co trzecia osoba na świecie cierpiąca na zaburzenia psychiczne korzysta z fachowej pomocy specjalisty. Obecnie największym problemem jest zbyt późne postawienie diagnozy i podjęcie leczenia.

Do roku 2035 ma nastąpić znaczny spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym. Takie czynniki jak wzrost bezrobocia, zła sytuacja emerytalna, emigracja zarobkowa, bieda, osłabienie więzi społecznych, czy też nieuleczalne choroby niewątpliwie będą rodzić stres, a także poważne zaburzenia psychiczne.

Pierwszym krokiem mającym na celu poprawę sytuacji Polaków zmagających się ze schorzeniami na tle psychicznym było przyjęcie w grudniu 2010 roku Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, który obejmuje działania w takich obszarach jak: profilaktyka chorób psychicznych, zaburzenia depresyjne, uzależnienia, samobójstwa, zaburzenia psychotyczne i afektywne.

Zdaniem  lekarzy niezbędne jest zainwestowanie środków państwowych w edukację społeczeństwa w zakresie chorób psychicznych. Niestety, z uwagi na niską świadomość  (i wrażliwość) społeczną Polacy wciąż nie są przekonani co do skuteczności ich leczenia. Większość potencjalnych pacjentów nie zdaje sobie sprawy z korzyści jakie może przynieść odpowiednia terapia. Jedynie aktywny udział chorego w leczeniu może zagwarantować satysfakcjonujące i długofalowe efekty.

środa, 23 października 2013

Jak pomóc dziecku w szkole? - cz.3

To ostatnia już część z cyklu porad dotyczących pomocy naszemu maluchowi w szkolnych trudnościach. Dzisiaj przyjrzymy się kwestii związanej z brakiem umiejętności nawiązywania prawidłowych relacji z rówieśnikami.

Szkoła jest miejscem, w którym nasze dziecko spędza znaczną część dnia w towarzystwie zarówno rówieśników (podczas lekcji), jak i starszych i młodszych od siebie (w czasie przerw). To również miejsce, które odgórnie "wymusza" na dzieciach przebywanie w swoim towarzystwie, wymagając od nich nawiązania prawidłowych kontaktów społecznych. Jednak nie wszystkie maluchy dobrze sobie z tym radzą.

samotność w szkole


Problem pojawia się zarówno w sytuacji, w której nasze dziecko odsuwa się od innych, boi się bliskich relacji z koleżankami i kolegami, czuje się wyalienowane, jak i w przypadku, w którym rolę "lidera klasy" przejmuje stosując agresję i przemoc wobec innych.

W obu tych przypadkach absolutnie konieczna jest rozmowa z dzieckiem i ustalenie powodu takiego, a nie innego zachowania.

1. Mając do czynienia z "odludkiem" spytajmy, z czego wynika niechęć do nawiązania bliższych kontaktów z dziećmi z klasy. Czy to kwestia wstydu, braku pewności siebie, a może poczucia, że przez zbyt odmienne zainteresowania i charakter dziecko "nie pasuje" do pozostałych? Jeśli uda nam się znaleźć źródło problemu, zastanówmy się razem z maluchem, jak możemy go rozwiązać. Nie namawiajmy jednak dziecka do udawania kogoś, kim nie jest, byle zostało zaakceptowane. Wytłumaczmy, że odmienność może być przewagą - jest czymś intrygującym, ciekawym, co może zainteresować pozostałych. Warto poznać kolegów i koleżanki z klasy naszej pociechy, zapraszając je na przykład, wraz z ich rodzicami, na przyjecie urodzinowe. Czasem do powstania więzi pomiędzy dziećmi, potrzeba po prostu bardziej neutralnej przestrzeni, niż ławka szkolna.
2. Jeśli nasze dziecko przejawia w szkole agresję, również musimy odkryć przyczynę. Często okazuje się, że instynktownie maluch wciela w życie zasadę "Najlepszą obroną jest atak". Obawiając się, że może zostać odtrącone lub skrzywdzone przez innych, samo wchodzi w taką rolę. Koniecznie należy wytłumaczyć dziecku, że takie zachowanie jest nie tylko złe, ponieważ powoduje u innych strach czy ból, ale także przekonać je, że agresją nie zdobędzie ani uznania, ani prawdziwych przyjaciół. Aby zwrócić na siebie uwagę i zapewnić sobie bezpieczeństwo, należy zachowywać się w odwrotny sposób - służąc pomocną dłonią innym, okazując im zainteresowanie, ciepło i serdeczność. Nie przekona to z pewnością wszystkich dzieci w klasie, ale pozwoli na zdobycie kilku godnych zaufania przyjaciół, odwzajemniających troskę i gotowych do udzielania wsparcia w trudnych chwilach.

Jeśli pomimo wielokrotnych rozmów, a także interwencji u wychowawcy (który powinien najlepiej orientować się jak nasze dziecko zachowuje się wobec innych), nie będziemy w stanie zmienić postawy swojej pociechy, nie wahajmy się skorzystać z pomocy psychologa. Szybka interwencja ułatwi zmianę myślenia i postępowania naszego dziecka, zanim utrwali ono negatywne nawyki.

Treści publikowane na tym blogu mają wyłącznie charakter informacyjny i nie mogą zastąpić konsultacji z lekarzem!

sobota, 5 października 2013

Jak pomóc dziecku w szkole? - część 2

Poprzedni wpis omawiał sposoby radzenia sobie w sytuacji,  w której dziecko głęboko przeżywa rozłąkę z rodzicem na czas zajęć szkolnych. Dzisiaj przejdę do kolejnej kwestii, która dla wielu dzieci i nastolatków jest problematyczna - chodzi o nadmiar obowiązków.

Jeśli nasza pociecha wraca ze szkoły zmęczona, niechętnie chodzi na zajęcia, a na samo wspomnienie o odrobieniu pracy domowej zalewa się łzami to znak, że dziecku należy pomóc. I nie poprzez wyręczanie go w szkolnych obowiązkach, ale w nauczeniu go organizacji i planowania czasu.

Jak to zrobić? Na pewno nie mówiąc dziecku "Czas ci ucieka między palcami, bo nie umiesz sobie ustalić priorytetów!". Musimy zaangażować się w pomoc i mieć na uwadze, że na początku będzie ona absolutnie niezbędna. Jednak gdy uda nam się przyzwyczaić dziecko do nowego sposobu radzenia sobie z obowiązkami, wystarczy, że od czasu do czasu będziemy mu asystować przy organizowaniu zajęć - nie na zasadzie sprawowania kontroli, a raczej poprzez okazanie przyjacielskiego zainteresowania.

pomoc dziecku w pracy domowej
Dzieci nie rodzą się z umiejętnością organizowania sobie czasu, nie wymagajmy więc od nich perfekcyjnego wywiązywania się z obowiązków. Zamiast tego, pokażmy im jak można ułatwić sobie wykonywanie trudnych zadań.

Organizowanie pracy

Przez pierwszy miesiąc skoncentrujmy się na tym, ile średnio prac domowych (i z jakich przedmiotów) odrabiać musi nasze dziecko i jak często organizowane są kartkówki czy sprawdziany. Zbierajmy te informacje, a następnie stwórzmy wspólnie z dzieckiem wykres, prezentujący wymagania poszczególnych nauczycieli. Łatwo zauważymy, że najwięcej "do domu" zadaje np. pani od polskiego, za to kartkówki najczęściej zdarzają się na matematyce.


Krok drugi - spytajmy dziecko o to, które przedmioty szkolne lubi najbardziej, a które najmniej (z tymi prawdopodobnie będzie miało największe problemy). Znów posłużmy się kartką papieru - narysujmy na niej dwa koła i poprośmy, by dziecko uzupełniło je kolorowymi wpisami:
  • pierwsze koło - przedmioty lubiane
  • drugie koło - przedmioty sprawiające trudności
Rysunek warto uzupełnić hasłami-skojarzeniami, odnoszącymi się do poszczególnych przedmiotów, np:
  • lubię język polski:
    - miła nauczycielka
    - ciekawe zajęcia
    - fajne historie w książkach
    - lubię pisać opowiadania
  • nie lubię matematyki:
    - boję się, że zostanę wezwany do tablicy
    - nie rozumiem zadań
    - nie umiem tak szybko jak inni rozwiązywać równań
    - źle radzę sobie z cyrklem
Mając przed sobą taką "Mapę myśli" od razu zorientujemy się w czym tkwi największy problem i nad którymi elementami musimy z dzieckiem popracować.

Krok trzeci - nauczenie dziecka organizowanie sobie dnia, po powrocie ze szkoły. Pierwszy plan (np. na cały semestr) musimy opracować wspólnie z naszą pociechą - absolutnie nie narzucajmy jej swojego zdania. Chodzi o to, by razem zastanowić się nad tym, jak najlepiej zorganizować czas, by dać sobie radę z obowiązkami. Kompromisem może być np. ustalenie, że:
  • po szkole dziecko je obiad i ma godzinę czasu na przyjemności;
  • potem odrabia pracę domową z przedmiotów, które sprawiają mu trudność (warto wpoić dziecku, że dobrze jest zaczynać od tego, czego nie lubimy, bo "na deser" zostają już dużo łatwiejsze zadania);
  • znów godzina przerwy i zabawa;
  • odrobienie pracy domowej z pozostałych przedmiotów;
  • pomoc w domu (starajmy się jak najwcześniej nauczyć dziecko, że pomaganie nam w pracach domowych to nie tylko obowiązek, ale i przyjemność, a także sposób na spędzenie razem czasu - np. podczas sprzątania zabawek czy zmywania naczyń po obiedzie, względnie wstawiania ich do zmywarki);
  • jeśli w planach na bieżący tydzień jest klasówka, warto poświęcić czas na przygotowanie się do niej (po trochu każdego dnia)
Tak długo, jak długo będzie to konieczne, wspierajmy dziecko w realizowaniu planu. Pomagajmy w zrozumieniu skomplikowanych zadań z matematyki (lub zaangażujmy korepetytora), wpajajmy dziecku jak istotna jest dobra organizacja czasu. Gdy wejdzie mu ona w nawyk, dużo łatwiej będzie radzić sobie z wywiązywaniem się z obowiązków - a przy okazji nauczy się, jak kategoryzowanie zadań potrafi ułatwić życie. A jest to wiedza, która przydaje się przecież nie tylko w szkole.


Treści publikowane na tym blogu mają wyłącznie charakter informacyjny i stanowią rodzaj sugestii i wskazówek.

niedziela, 22 września 2013

Jak pomóc dziecku w szkole? - część 1

Nowy rok szkolny nie zawsze kojarzy się z czymś przyjemnym. Powrót do rutyny może oczywiście dawać radość tym maluchom, które dobrze czują się w towarzystwie koleżanek i kolegów z klasy i mają zaufanie do swoich nauczycieli. Co jednak zrobić w sytuacji, w której każde wyjście do szkoły wiąże się z płaczem i stresem tak silnym, że potrafi doprowadzić nawet do wymiotów? Najbliższe wpisy poświęcimy omówieniu sposobów, które mogą okazać się pomocne w rozwiązaniu poszczególnych problemów.

płacząca dziewczynka pocieszana przez mamę
Jeśli dziecko niechętnie wstaje do szkoły i na samą myśl o niej zalewa się łzami,
nie możemy tego ignorować licząc, że ten stan "sam przejdzie"

Przede wszystkim należy porozmawiać z dzieckiem. Spytajmy co najbardziej je przeraża i co wywołuje lęk. Powodów może być wiele:
  • odseparowanie od rodziców (co może być problematyczne dla najmłodszych)
  • nadmiar obowiązków
  • konflikt z nauczycielem lub nauczycielami
  • nieumiejętność nawiązania dobrych relacji z rówieśnikami, bycie "wyrzutkiem"
  • przemoc fizyczna lub psychiczna ze strony innych dzieci
Gdy poznamy przyczynę strachu naszego malucha, będziemy mogli rozpocząć działania mające na celu zmniejszenie lęku, a docelowo - sprawienie, że dziecko poczuje się w szkole bezpiecznie i przestanie kojarzyć ją wyłącznie z nieprzyjemnymi sytuacjami i zagrożeniem.

Odseparowanie od rodziców

To dość powszechny problem zwłaszcza u dzieci, które:
  • nie chodziły nigdy do przedszkola
  • są mocno zżyte ze swoimi rodzicami
  • pochodzą z rozbitej rodziny (rozwód rodziców może sprawić, że dziecko panicznie będzie bało się utraty z oczu drugiego rodzica, podświadomie obawiając się, że straci także i jego)
Jeśli choć jedna z powyższych sytuacji dotyczy naszej pociechy, powinniśmy rozpocząć od rozmowy z wychowawcą klasy i wyjaśnić problem. Dobry pedagog zatroszczy się o stworzenie przyjaznej atmosfery, zadba też o to, by bardziej żywiołowe i radosne dzieci, chętne do pomocy innym, dotrzymywały towarzystwa przestraszonemu maluchowi. Gorzej, gdy wychowawca zignoruje naszą prośbę lub dodatkowy kłopot stwarzać będą pozostali uczniowie (pamiętajmy, że dzieci dopiero uczą się empatii i jeśli nie wyniosły jej z rodzinnego domu, mogą mieć problem ze zrozumieniem zachowania naszej pociechy). W tej sytuacji warto udać się do pedagoga szkolnego z prośbą, o zainicjowanie zajęć mających na celu integrację grupy i wykształcenie w dzieciach pożądanych zachowań. Jeśli i to nie pomoże - warto skonsultować się na najbliższym zebraniu z innymi rodzicami i wspólnie zastanowić nad tym co zrobić, by wszystkie dzieci czuły się w klasie swobodnie i bezpiecznie. Brak zaangażowania szkoły nie musi oznaczać, że jesteśmy skazani na porażkę. Wiele poradni psychologicznych organizuje bowiem warsztaty, które pokazują dzieciom prawidłowe sposoby zachowania, zabawy, uczą je empatii, asertywności, ale i współpracy oraz opieki nad słabszymi maluchami.

Jeśli wszystkie sposoby zawiodą (brak zaangażowania ze strony szkoły i pozostałych rodziców) warto rozważyć zmianę środowiska. Nie szukajmy jednak innej najbliższej placówki, ale wiedząc już z jakimi problemami zmaga się nasze dziecko, zainteresujmy się szkołą prowadzoną zgodnie z zasadami Marii Montessori. Taka placówka daje niemal stuprocentową pewność, że nasze dziecko otoczone będzie opieką nie tylko ze strony nauczycieli, ale i innych uczniów (od przedszkola w dzieciach "montessoriańskich", zaszczepiana jest troska o słabszych, empatia, chęć niesienia pomocy, poszanowanie prywatności). Jeśli zatem nasze dziecko nie jest w stanie, pomimo podejmowanych przez nas działań, zaaklimatyzować się w "zwykłej" szkole, spróbujmy ze szkołą montessoriańską. Jest duża szansa, że maluch odnajdzie się w nowym środowisku i będziemy świadkami jego prawdziwego rozkwitu.

Treści publikowane na tym blogu mają wyłącznie charakter informacyjny i nie mogą zastąpić konsultacji z lekarzem!