poniedziałek, 30 listopada 2015

Psychiatra czy psycholog - u kogo szukać pomocy

Jeśli czujemy, że dzieje się z nami coś złego i od dłuższego czasu odczuwamy apatię, smutek, stany lękowe, niewątpliwie powinniśmy zareagować. Taki stan (utrzymujący się kilka tygodni lub dłużej) to wyraźny sygnał, że należy zacząć szukać pomocy. Wiele osób zastanawia się jednak czy należy zacząć od wizyty u psychiatry czy u psychologa. Co zatem zrobić?

psychoterapia

Wszystko zależy od tego, na ile silne są odczuwane przez nas dolegliwości. Jeśli jesteśmy w stanie względnie normalnie funkcjonować, ale zaczyna niepokoić nas towarzyszące nam ciągle przygnębienie, odwiedźmy psychologa lub psychoterapeutę. Pomoże nam on ustalić przyczyny złego samopoczucia. Specjalista szybciej od nas samych wychwyci sytuacje, z którymi musieliśmy się zmierzyć i które mogły spowodować tak znaczące pogorszenie nastroju. Sami często nie jesteśmy w stanie powiązać błahego z pozoru problemu, z coraz większym rozchwianiem emocjonalnym.

Psycholog powinien w pierwszej kolejności zapoznać się, przynajmniej pobieżnie, z naszą przeszłością, a następnie zapytać od kiedy czujemy się gorzej i co w tym okresie wydarzyło się w naszym życiu. Warto zatem przed pójściem do specjalisty dokładnie przeanalizować ostatnie tygodnie i wynotować sobie wszystko, co się w owym czasie z nami działo. Bywa, że nawet drobne spięcie w pracy czy w relacjach rodzinnych, może wyzwolić w naszej psychice ciąg reakcji i stać się przyczyną pogarszającego się samopoczucia. Dobry terapeuta bez trudu zidentyfikuje "pierwotną" przyczynę naszego stanu i pokaże nam, w jaki sposób należy zareagować - co zmienić, jak stawić czoła trudnej sytuacji i w jaki sposób zmienić swoje myślenie, by uwolnić się od negatywnych emocji. To także on, jeśli zauważy taką potrzebę, zasugeruje nam dodatkową konsultację psychiatryczną.

Zdarza się jednak, że warto samemu rozpocząć leczenie od wizyty u psychiatry. Często, by psychoterapia okazała się skuteczna, potrzebne jest dodatkowe wsparcie farmakologiczne. Kiedy zatem samemu należy skontaktować się właśnie z psychiatrą?

Skłonić nas do tego powinno:
  • uczucie beznadziei - brak chęci do życia, trudności w codziennym funkcjonowaniu (np. branie urlopu i spędzanie większości dnia w łóżku);
  • całkowita utrata dotychczasowych zainteresowań;
  • uczucie silnego lęku pojawiającego się bez konkretnej przyczyny;
  • poczucie bezsilności - ciągłe myślenie o tym, że nie jesteśmy w stanie z niczym sobie poradzić, zaniedbywanie własnego wyglądu, utrata apetytu lub odwrotnie - wyraźnie zwiększony apetyt ("zajadanie problemów");
  • bezsenność (utrzymująca się kilka dni) lub nadmierna chęć snu (przesypianie kilkunastu godzin w ciągu doby);
  • myśli samobójcze.

Konsultacja u psychiatry również powinna zacząć się od pytań o naszą przeszłość, o ewentualne epizody depresyjne występujące w rodzinie, o trudne wydarzenia z ostatnich miesięcy i przebyte choroby. Lekarz dobierze odpowiednie leki i zwróci się z prośbą o kontakt po miesiącu-dwóch, w celu ustalenia czy widoczna jest poprawa czy też konieczna będzie zmiana leków na inne (nie należy się zniechęcać brakiem natychmiastowej poprawy samopoczucia - zazwyczaj na efekty leczenia należy poczekać kilka tygodni).

W żadnym razie nie należy jednak bagatelizować złego stanu emocjonalnego, który nie tylko utrzymuje się dłużej niż miesiąc, ale systematycznie się pogarsza. Im szybciej zareagujemy, tym większa szansa na szybszy powrót do normalności.

środa, 18 listopada 2015

Depresja sezonowa - czy warto w jej przypadku skorzystać z pomocy psychologa?

Gorsze samopoczucie związane z niekorzystną, jesienną aurą, towarzyszy wielu osobom. Częste opady deszczu, silny wiatr, a przede wszystkim - coraz szybciej zapadający zmrok, to główne przyczyny pogorszenia stanu emocjonalnego.

zachmurzone niebo
Jesień to pora roku, która sprzyja pojawieniu się trudności w codziennym funkcjonowaniu u wielu osób. Odczuwać można apatię, zniechęcenie, spowolnienie reakcji, a osoby szczególnie wrażliwe na zmiany pogody cierpieć mogą także z powodu bólu kości czy stawów oraz migren. O ile jednak niektórzy potrafią w tej jesiennej rzeczywistości funkcjonować, pomimo niekorzystnej aury, o tyle samopoczucie innych może się z tygodnia na tydzień pogarszać.

Warto zwrócić szczególną uwagę na to, czy:
  • tracimy chęć do poświęcania czasu na rozrywki
  • chętniej zamykamy się w tzw. czterech ścianach
  • zaczynają towarzyszyć nam stany lękowe
  • pojawia się chęć poprawiania sobie nastroju poprzez picie alkoholu

Wszystkie te sygnały mogą świadczyć o depresji sezonowej, a chęć do szukania w alkoholu środka poprawiającego nastrój, może doprowadzić do nałogowego picia (wielu uzależnionych przyznaje, że alkoholu nadużywało zwłaszcza w okresie jesiennym, a u części z nich to właśnie jesień stała się momentem rozpoczęcia drogi do nałogu i w rezultacie rozwoju choroby).

Czy zatem szukać pomocy u psychologa, gdy dręczy nas jesienna chandra?

Jeśli z każdym tygodniem czujemy się gorzej i rozpoznamy u siebie przynajmniej 2 stany z powyższej listy, warto zasięgnąć porady specjalisty. Niestety zlekceważona depresja sezonowa może stać się chorobą przewleką - na jesieni zaczynają dochodzić do głosu uczucia, które przez wcześniejsze miesiące udawało się nam w jakiś sposób w sobie zdławić. Jeśli w okresie jesiennym doświadczymy również dodatkowych trudności życiowych (np. utrata pracy, śmierć bliskiej osoby) to istnieje duże ryzyko, że powrócić do normalności będzie nam trudniej, niż gdyby taka sytuacja miała miejsce w miesiącach letnich.

Podkreślmy, że nie należy obawiać się kontaktu z psychologiem czy terapeutą. Jeśli odczuwamy wyraźną trudność w codziennym funkcjonowaniu, lepiej skonsultować się ze specjalistą. To on będzie w stanie określić czy mamy do czynienia wyłącznie z trudniejszym okresem związanym z niesprzyjającą porą roku czy też z początkami depresji klinicznej.

sobota, 17 października 2015

Nie lekceważmy nerwicy!

"To tylko nerwica" - mówią bliscy, a czasem i my sami, usiłując zlekceważyć stan utrudniający nam funkcjonowanie. Ale bagatelizowanie dolegliwości, nie wróci nam zdrowia. Nie sprawi też, że nerwica zniknie bez śladu. Wręcz przeciwnie, może przybrać na sile.


Wyróżnia się wiele rodzajów nerwic, od fobii, poprzez natręctwa, po somatyczne. Zwykle łączą się one, a nie leczone, często prowadząc do depresji i uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.


Charakterystyczne dla osoby cierpiącej na nerwicę, są:
  • częste bóle głowy;
  • napady lęku lub paniki;
  • tzw. gonitwa myśli;
  • potliwość;
  • drżenie kończyn;
  • kołatanie serca;
  • duszności;
  • nudności;
  • biegunki lub zaparcia (czasem występują naprzemiennie).
Skąd bierze się nerwica?

Skłonność do tej choroby mają osoby wrażliwe, żyjące w przewlekłym stresie, z którym nie potrafią sobie radzić. Zdarza się, że nerwica jest wynikiem traumatycznych przeżyć. W większości przypadków wiąże się także z nieuświadomioną często frustracją. Chory czuje się zobligowany do pełnienia pewnych ról społecznych, sprawdzania się w pracy, w roli żony/męża/matki/ojca. Żyje w sposób, który wydaje mu się właściwy ("bo tak się żyć powinno"), ale który nie jest dla niego satysfakcjonujący. Wewnętrzny konflikt pomiędzy tym, czego faktycznie się pragnie, a tym, do czego zmusza codzienność, przyczynia się do powstania nerwicy.

Czy nerwica zagraża życiu?

W skrajnych przypadkach następstwem tej choroby mogą być zaburzenia typowo somatyczne, które prowadzić mogą do problemów z funkcjonowaniem narządów. Silny stres może przyczynić się do powstania arytmii, wrzodów żołądka, osłabienia układu odpornościowego. Warto pamiętać, że całym organizmem zawiaduje nasz układ nerwowy - gdy jego działanie ulega zakłóceniu, pojawiają się problemy z prawidłowym funkcjonowaniem poszczególnych narządów.

Leczenie nerwicy

Aby uporać się z nerwicą, warto zgłosić się do psychiatry, który dobierze leki redukujące paraliżujący lęk i poprawiające ogólne samopoczucie. Ale to tylko środki działające doraźnie. Aby zlikwidować przyczynę nerwicy, należy ją poznać - najlepiej korzystając ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty. Odkrycie tego, co nas hamuje, frustruje i nie pozwala cieszyć się życiem, będzie pierwszym krokiem do stopniowego wprowadzania zmian w naszej codzienności. A w efekcie, do odzyskania zdrowia.

poniedziałek, 12 października 2015

Jak pokonać depresję sezonową?

Piękne lato mamy już definitywnie za sobą, a aura staje się coraz mniej przyjazna. Duże zachmurzenie, opady deszczu (a nawet śniegu!) nie nastrajają pozytywnie. Brak słońca i takie właśnie niekorzystne warunki pogodowe, sprzyjają obniżeniu nastroju, które określamy mianem depresji sezonowej.

jesień i depresja

Czym charakteryzuje się ten stan? Przede wszystkim przygnębieniem, zniechęceniem i spadkiem aktywności. To, co jeszcze kilkanaście tygodni temu sprawiało nam przyjemność i na co reagowaliśmy entuzjazmem, teraz staje się nam obojętne. Tracimy zainteresowanie wykonywaniem tych czynności, które zawsze lubiliśmy. Wychodzenie z domu staje się wyzwaniem, a na zaproszenia przyjaciół reagujemy zwykle odmową.

To typowe dla depresji sezonowej, ale mamy dobre wieści - można ten stan skutecznie pokonać! Niestety nie obejdzie się bez pewnego wysiłku z naszej strony, ale warto się na niego zdobyć, by uporać się z utrudniającym codzienne funkcjonowanie przygnębieniem.

Co zatem warto zrobić?
  • zmienić dietę - ciężkostrawne dania sprzyjają utracie aktywności, brak witamin osłabia organizm i dodatkowo podnosi ryzyko pojawienia się infekcji. Warto zatem sięgnąć po owoce i warzywa (wciąż dostępne w sklepach), włączyć do diety jogurty oraz  orzechy (o ile nie cierpimy na nietolerancję pokarmową, związaną właśnie z nimi) dostarczające witaminy E, B1 i będące źródłem kwasu foliowego i magnezu;
  • wypróbować suplementy diety - jeśli z jakiegoś powodu nie możemy zmodyfikować naszego codziennego menu, wypróbujmy suplementy bogate w witaminy, magnez i witaminę B6. Zanim jednak zaczniemy przyjmować specyfiki, zasięgnijmy porady lekarza pierwszego kontaktu i upewnijmy się, że nie grozi nam przedobrzenie z ilością spożywanych witamin i pierwiastków;
  • ruszajmy się - łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jesienne deszcze nie zachęcają do uprawiania sportu na świeżym powietrzu, ale warto choć 3 razy w tygodniu wybrać się na dłuższy (trwający przynajmniej 30 minut spacer). Wzmocnimy odporność, poprawimy krążenie i zapewnimy sobie przypływ endorfin, zwanych hormonem szczęścia. Dodatkowe ćwiczenia w domu również są jak najbardziej wskazane;
  • sprawiajmy sobie przyjemności - choć może nam się wydawać, że kompletnie nic nas nie ucieszy, zrelaksujmy się w wannie, sięgnijmy po wciągającą lekturę, posłuchajmy muzyki nastrajającej pozytywnie. Może się okazać, że mimo wszystko odczujemy poprawę samopoczucia. Nawet jeśli będzie ona niewielka, to już jest to krok we właściwą stronę;
  • wypróbujmy terapię światłem - choć nie należy do najtańszych, być może warto udać się na dwie-trzy sesje z wykorzystaniem lamp przeciwdepresyjnych. Emitują one światło o barwie takiej, jak naturalne promienie słoneczne i mogą pozytywnie wpłynąć na nasze emocje;
  • zmuszajmy się do przebywania w towarzystwie - nawet jeśli najchętniej zamknęlibyśmy się w czterech ścianach, nie odmawiajmy znajomym wspólnych wyjść i spotkań. W towarzystwie bliskich nam osób na pewno poczujemy się lepiej!
Kilka cennych uwag odnośnie radzenia sobie z depresją (nie tylko sezonową) znaleźć można na blogu traktującym o zmaganiach między innymi z tą chorobą. We wpisie Jeden z tych dni znaleźć można rady wzięte wprost z życia i odnaleźć informacje o tym, jak istotne jest pozytywne nastawienie, nawet jeśli zdawałoby się, że nasz osobisty koniec świata jest już bliski.

Gdyby jednak żadna ze wskazanych wyżej metod nie poskutkowała, a stan przygnębienia nasilałby się i wydłużał, warto zasięgnąć porady specjalisty. Depresja sezonowa może bowiem przerodzić się w depresję kliniczną, o ile mamy ku temu predyspozycje i nie uda nam się odpowiednio wcześnie zapobiec rozwojowi choroby. Informacje na temat konsultacji psychologicznych w Warszawie, uzyskać można pod numerem telefonu naszej poradni: 504 242 340.

poniedziałek, 28 września 2015

Pozytywne wzmacnianie

Metoda pozytywnego wzmacniania stosowana jest niezwykle często w codziennym życiu i może się zdarzyć, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że sami ją wykorzystujemy. 

nagroda

Nagrodzenie dziecka za posprzątanie zabawek czy pomoc w domowych obowiązkach (choćby zwykłą pochwałą) czy otrzymanie premii od pracodawcy - to wszystko jest właśnie wzmacnianiem pozytywnym. Poprawia nastrój nagrodzonego i jednocześnie mobilizuje go do powtarzania zachowania, które w rezultacie przyniosło konkretną korzyść.

Jednak wzmacnianie pozytywne nie musi pochodzić z zewnątrz. Możemy wyrabiać w sobie nowe nawyki, jednocześnie "dając sobie coś w zamian". Nie chodzi oczywiście o sprawianie sobie prezentów za każdym razem, gdy powstrzymamy się od zapalenia papierosa czy zjedzenia kolejnego ciastka - prawdopodobnie szybko odczulibyśmy takie nagradzanie się w postaci pustki w portfelu. Ale możemy zastosować inne metody. Posprzątaliśmy cały dom, choć nie mieliśmy na to większej ochoty? Zrelaksujmy się w wannie, odprężmy przy ulubionej muzyce. Świadomość dobrze spełnionego obowiązku, zdecydowanie zwiększy przyjemność z odpoczynku i poprawi nam nastrój.

Wzmacnianie pozytywne można również wykorzystać choćby dzięki ogólnodostępnym aplikacjom na telefony. Wiele z nich "nagradza" użytkowników za aktywność fizyczną, ograniczanie palenia czy też regularne powtarzanie czynności, które sami w danej aplikacji zdefiniujemy. I choć wspomniane nagrody są symboliczne (zwykle mają postać obrazków lub motywujących haseł), to ilość użytkowników "mobilizujących" aplikacji wskazuje, że taka forma docenienia aktywności potrafi zachęcić do wyrabiania w sobie nawyków, na których nam zależy.

Warto zatem pamiętać o sile pozytywnego wzmacniania i stosować je zarówno wobec siebie, jak i najbliższych nam osób. Pochwała dziecka, ilekroć jego zachowanie na nią zasługuje, czy też okazanie wdzięczności partnerowi (choćby za pozmywanie naczyń po obiedzie) niewątpliwie poprawią samopoczucie - i nam i osobom "nagradzanym". Szukajmy zatem wokół siebie możliwości do stosowania na co dzień tej techniki. Odpowiednio wykorzystana, może bowiem przynieść wiele dobrego!

wtorek, 15 września 2015

Jak walczyć z apatią?

Apatia to stan często towarzyszący depresji, jednak może się pojawić także u osób zdrowych. Wiąże się z obniżeniem aktywności, brakiem chęci działania, utratą dotychczasowych zainteresowań. Zwykle mija w ciągu maksymalnie kilku dni, jeśli natomiast trwa dłużej, może okazać się, że jego źródło tkwi głębiej - wówczas warto skorzystać z porady psychologa.

apatia


Zanim jednak wybierzemy się do specjalisty wypróbujmy kilka sposobów, które ułatwiają pokonanie apatii. U osób z obniżoną aktywnością wcielenie w życie poniższych porad może być trudne, ale warto zmusić się do wysiłku i je wypróbować. Może okazać się, że złe samopoczucie zniknie szybciej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać!

1. Zmiana diety - brak w organizmie witamin, żelaza i magnezu, może przyczynić się do znacznego obniżenia nastroju. Warto więc wzbogacić swoją dietę i uwzględnić w niej ryby, jogurty, warzywa i owoce. Można też sięgnąć po tabletki z magnezem i witaminą B6 (dobrze jednak najpierw wykonać badania krwi, które pozwolą sprawdzić poziom tych pierwiastków - przedawkowanie suplementów może mieć bowiem poważne konsekwencje zdrowotne).
2. Ruch - nawet półgodzinny spacer szybkim krokiem jest w stanie pozytywnie wpłynąć na samopoczucie. Aktywność fizyczna powoduje wydzielanie tzw. hormonu szczęścia i powoduje przypływ energii. Dobrze jest zatem zmusić się do codziennych ćwiczeń. Nie trzeba od razu zapisywać się na siłownię - piesze wycieczki, jazda na rowerze czy zajęcia fitness (uprawiane w domu), również zdadzą egzamin.
3. Kontakty społeczne - cierpiąc na apatię, nie mamy ochoty na wspólne wyjścia ze znajomymi, ale i w tym wypadku warto się "przełamać". Spędzenie kilku godzin w czyimś towarzystwie z pewnością poprawi nastrój. Najgorsze, co można zrobić, to zamknąć się w czterech ścianach! Zatem nawet jeśli nie podejdziemy entuzjastycznie do zaproszenia koleżanki czy kolegi, nie rezygnujmy ze spotkania. Nie musimy reagować euforią, ale zmuśmy się do wyjścia z domu.
4. Śmiech - lektura zabawnej książki, obejrzenie komedii, pożartowanie ze znajomymi - wszystko, co wywoła uśmiech, jest znakomitym lekarstwem na apatię. Warto znaleźć czas na odrobinę rozrywki, która przypomni nam, że życie wcale nie jest takie złe, jak mogłoby się nam wydawać.


Treści publikowane na tym blogu mają wyłącznie charakter informacyjny i nie mogą zastąpić konsultacji z lekarzem!

wtorek, 25 sierpnia 2015

Meetingi dla uzależnionych

Dość często usłyszeć można, także za pośrednictwem mediów, o spotkaniach grup Anonimowych Alkoholików czy Anonimowych Narkomanów. Te wspólnoty, które zrodziły się w Stanach Zjednoczonych, coraz prężniej rozwijają się także w Polsce. Dla wielu osób zmagających się ze swoimi nałogami, to szansa wyjścia na prostą.

witana kobieta

Nie wszyscy potrzebujący wsparcia decydują się jednak na uczestnictwo w meetingach, często z obawy przed tym, jak tego typu spotkania wyglądają. Warto zatem uchylić rąbka tajemnicy, bo nie taki diabeł straszny ;)

1. Kto może uczestniczyć w meetingach?

Każdy uzależniony. Istnieją odrębne grupy - alkoholików, narkomanów, nawet hazardzistów. Jeśli jednak nie możemy trafić na taką, która wiąże się ściśle z naszym problemem, możemy spróbować z inną. Mechanizm uzależnienia działa tak samo w przypadku alkoholu, narkotyków czy leków. Uczestnicy meetingów zdają sobie z tego sprawę i nie odprawiają z kwitkiem osób potrzebujących pomocy.

2. Jak wyglądają spotkania?

O ich formie decyduje niezależnie każda grupa, choć te działające w oparciu o program "12 Kroków" zazwyczaj skupiają się na dzieleniu się własnymi problemami i doświadczeniami - w ramach realizowanego programu (listę kroków podajemy na końcu wpisu).

Na wstępie, po przedstawieniu się (tylko z imienia) i wzajemnym powitaniu, na wielu grupach odmawiana jest modlitwa:

Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

3. Grupa to wspólnota osób, zmagających się z tym samym problemem.

Na spotkaniach nie porusza się tematów politycznych, grupy nie są też związane z żadnymi sektami czy wyznaniami religijnymi. Często jednak uznaje się tzw. Siłę Wyższą jako tę, która jest w stanie pomóc w walce z nałogiem. Podczas wielu meetingów podkreśla się jednak, że ową Siłę Wyższą każdy uczestnik spotkania ma prawo postrzegać na swój sposób, a często wśród członków grupy znaleźć można także ateistów. Nikt nie jest dyskryminowany za swoje poglądy, ponieważ nadrzędnym celem spotkań jest niesienie sobie pomocy w walce z uzależnieniem.

4. Anonimowość to podstawa.

Choć często osoby, które poznały się na meetingach, zawierają przyjaźnie, to podczas spotkań pozostają anonimowe dla reszty grupy. Nikt nie pyta o nazwisko, wiek, zawód, poglądy. To, ile o sobie powiemy, zależy wyłącznie od nas samych, a pozostali członkowie grupy zobowiązani są do zachowania w tajemnicy wszystkich rzeczy zasłyszanych na spotkaniu.

5. Uczestnictwo jest bezpłatne i dobrowolne.

Na meetingi można przestać chodzić w dowolnym momencie - często warto jest poznać kilka grup i wybrać tę, w której czujemy się najlepiej. Nie ma "list obecności", niektórzy uzależnieni przychodzą też na spotkania np. raz w miesiącu (zwykle meetingi odbywają się co tydzień). Nikt nie czyni im z tego tytułu wyrzutów. Najważniejsza jest bowiem chęć powrotu do zdrowia i pomoc tym, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki na drodze do trzeźwości.



Program Dwunastu Kroków

1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec uzależnienia, że straciliśmy kontrolę nad naszym życiem.
2. Uwierzyliśmy, że Siła większa od nas samych może przywrócić nam równowagę wewnętrzną.
3. Podjęliśmy decyzję, aby powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.
4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny swojego życia.
5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
6. Byliśmy całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
7. Pokornie prosiliśmy Go, aby zaradził naszym niedoskonałościom.
8. Sporządziliśmy listę wszystkich osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
9. Zadośćuczyniliśmy osobiście tym, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem przypadków, gdy zraniłoby to te lub inne osoby.
10. Prowadziliśmy nadal obrachunek osobisty, natychmiast przyznając się do popełnianych błędów.
11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do umocnienia świadomego kontaktu z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.
12. Przebudzeni duchowo w wyniku realizacji tych kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym uzależnionym i stosować te zasady we wszystkich sferach naszego życia.